x24620181249

śnieg przyszywa się śniegiem rozcina ma szczelinę w której może utknąć i trzepotać hymny niebo ma ptaki na głowie który przewrócił kartkę (stał na dachu) który zgubił dłoń (pozdrawia tłum) obecnie do dobrego tonu należy bono prowadzi mnie do ołtarza bezkrągłe zapadnie który miał trąbkę (stąpał po ziemi) mądrość szemrze mu z gardła i jest w pełni który nie zjadł makaronu (poderżnął gardło) jest bogaty w azot który odbił się w szybie (odesłali go do kraju) śpię w żarówce skurcz do wymierania obelg krzywda to myśl do strzepnięcia oświęcim to była igraszka masz czas – podczas wojny grałem w kulki na tym listku spały epoki na trzecim piętrze rośnie las czas się spieszy bo się spóźnił na lekkość moje imię znaczy ten który zapalił lewe oko w pociągu i słowa piosenek często opowiadają o koniach zsiada z roweru w płynie musisz wypłoszyć swój oddech którego imię przysypał gruz dźwig do suszenia sutann musisz odpiąć swoje stopy który rozkręcił zegarek (skradł mrok) za pomocą dzioba w 16 minucie uważaj mam łaskotki minęliśmy zdarzenia bez brwi odleci wielkości wiatru zdeptanego z szyby w masarni każdy ból jest drabina burz na twoje miejsce przyjdzie stu każdych i do tego pięknie gra na pianinie ani żadnego na ziarnku piasku żyje który wspiął się na palce (zostawił kamień na kamieniu) dłoniom przykleja upadek później wkładał ręce do majtek i dotykał krocza jako śpiewak nigdy nie dorasta do swego końca koc do przewracania miast z żaglówką z błękitnego kleju którym poruszał wiatr (zmył zęby) dwie sztabki flaneli który przemyślał wszystko (ma rękaw) koleją 8 tygodni samolotem 12 lat śmierć przylepia nam twarz salony meblowe szczekają w zwolnionym tempie potem krzyk się osiedli nie umie zamknąć ust podnieś go to ptak bodaj sprężyna który skręcił w lewo (skręci w prawo) który miał sklep z wagonikami (wyginał usta) potrącony istnieje grad a ludzie przeciętnie myją ręce zaledwie 5 sekund mieszkamy w przedziale węgla pamięć rośnie korzeniami w górę rwie się który szedł ze wzgórza (gdzieś tu był) w rzeźni miejskiej nie od razu celan rzucił sie do rzeki często kolczaste pewna mucha ścigała witkacego jechałem na wróbelku jechałem sam wylęgają połać który zeskrobał tynk ze ściany (zapina płaszcz) papież franciszek zakłada kask 7 822 777 – tyle lizaków + zamieńmy się pokrzywami tylko wiatr nas spina moje imię znaczy ten na którym stały taczki na koniu z biało czerwoną flagą do przechadzania się tumultem wielkości skały na moście brooklińskim podczas śnieżycy krowa stół i oklaski to najfajniejsze zwierzęta a morze stoi na pietruszkowych nóżkach jakie pytanie taka krew może schowamy się w szafie kieruje nim gołębi ślad nie patrz na świat językiem a ty z kim rozmawiasz kiedy mówisz do siebie? a co tu rozumieć? zarost przechodzi przez wieki jeśli po przekrojeniu wędlina błyszczy naszyjnik przerębli śmierć mi nie umknie na jedno futro idzie 90 norek ściąga rękawiczkę z wilczurami w blokach którego ugryzł drut (patrzył na ptaki) człowiek to jest nikt przed tobą poniesie cię najdalej legendarny brazylijski pisarz pelé który biegł polami (ciemność go rozpoznała) który przeszedł wiele rzek (ma glinianą łapę) w dodatku była zima warga tyka masz imię – jesteś fikcją masz kształt – jesteś wersją który nadepnął na gałąź (zdarł koleje) który odkrył że fikcja zabija (podchodzi do telefonu) mam w ustach krew